Rozmowy intymne Polaków

Odnoszę wrażenie, że generalnie nie tyle co nie potrafimy rozmawiać o seksie, co raczej boimy się tego tematu. Pani Magdo, jak to jest z nami naprawdę że unikamy tematu, który jest nierozerwalną częścią naszego życia?
Widzę to tak, że zarówno nie potrafimy rozmawiać o seksie, boimy się tego tematu i stąd unikamy rozmowy o seksie. Nie posiadamy odpowiedniej edukacji seksualnej, nie znamy fachowych nazw części intymnych ciała i nie jesteśmy przyzwyczajeni, by o seksie w sposób merytoryczny, rzeczowy rozmawiać. Nikt nigdy nas tego nie uczył.
Tworzymy zatem błędne koło, w którym kręcimy się po obrzeżach żartów, pornografii i oddalamy się od siebie. Seks zamiast nas zbliżać z naszymi osobami partnerskimi, oddala nas od siebie, powoduje napięcia, nieporozumienia i ogromną samotność w relacji. Dochodzi nawet do tego, że seks zamiast uczucia przyjemności, kojarzy się nam paradoksalnie z wielką frustracją. A to wszystko sprawia, że jak to Pani powiedziała „nierozerwalna część naszego życia”, jest w praktyce oderwana od naszego życia, zostaje zepchnięta na margines, staje się tematem tabu lub tematem żartów.
No właśnie, jeśli nawet już zaczynamy mówić o seksie, to jest on zazwyczaj obiektem żartów. Mówiąc o seksie używamy na przykład wulgaryzmów.
Dokładnie. Seks jest tematem tabu, tematem niewybrednych żartów. Język kształtuje rzeczywistość, więc skoro o seksie mówimy w sposób wulgarny, trywializujemy, to taki też staje się sam seks. Jeśli o seksie nie rozmawiamy wcale, to trudno mi sobie wyobrazić prawdziwą, intymną relację seksualną pomiędzy dwojgiem ludzi. Tak jak seks opisujemy, nazywamy, mówimy o nim, w podobny sposób postępujemy w sypialni.
I skoro spłycamy, omijamy tak ważny i istotny temat, to jak później zacząć głęboką, poważną i intymną rozmowę o naszych potrzebach? Trudno poruszać się w tych dwóch narracjach równocześnie, dlatego zostajemy w rozmowach o seksie najczęściej na poziomie żartów, anegdot, pewnych dwuznaczności i niedomówień. I taki także staje się nasz seks.
Jak zatem rozmawiać i dlaczego warto, a nawet trzeba rozmawiać o seksie?
Odpowiem w sposób banalny: najlepiej o seksie rozmawiać szczerze, autentycznie i otwarcie.
Niestety, najłatwiejsze i najbardziej oczywiste rozwiązania bywają najtrudniejsze do wdrożenia. Bo żeby móc o seksie rozmawiać w sposób otwarty, należy znaleźć w sobie odwagę. Taką odwagę, o której mówi często amerykańska psycholożka Bene Brown. Odwagę by pokazać siebie, odkryć nasze zahamowania, kompleksy. Tu potrzeba odwagi, by zaufać sobie i drugiej osobie. Poczuć się na tyle komfortowo i intymnie, by móc się odkryć, rozebrać, przede wszystkim w sensie metaforycznym. Zdjąć maskę i porzucić pewną rolę, którą odgrywamy. Przecież zbliżenie to jeden z najbardziej intymnych aspektów naszego życia, podczas którego stajemy się bezbronni i nadzy. Oddajemy się drugiej osobie, doświadczamy uniesień, rozczarowań i także narażamy się na zranienie.
Skąd wziąć zatem tę odwagę?
Odwaga bierze się z zaufania i poczucia bezpieczeństwa. Jeśli czuję się w swojej relacji bezpiecznie, komfortowo, mam pole do dyskusji, wyrażania siebie i swoich potrzeb, nie boję się odrzucenia, wyśmiania. Odwaga bierze się z porzucenia wstydu. Wstydu jacy jesteśmy, jak wyglądamy. Wstyd to najpotężniejsza z broni przeciwko drugiemu człowiekowi, dlatego tak łatwo nas zawstydzić tematem seksu właśnie, znaleźć tę szczelinę, przez którą widać nasze kompleksy i zahamowania.
Wstydzimy się naszych ciał, kształtu, rozmiaru naszych części intymnych. Żyjemy, porównując się do nieistniejących w realnym świecie standardów piękności i wydolności. Nam wciąż potrzeba urealniania standardów naszego wyglądu i wyglądu naszego życia seksualnego. Nam potrzeba rzetelnej edukacji seksualnej!
W temacie edukacji seksualnej, to od kiedy ta edukacja powinna się zacząć?
Od najmłodszych lat! Całe szczęście obecnie na rynku jest wysyp merytorycznych publikacji dotyczących edukacji seksualnej. Są książeczki dla dzieci, opisujące na przykład części intymne ciała, tak by dziecko od najmłodszych lat potrafiło nazywać penisa penisem, a wulwę wulwą, a nie gubić się w gąszczu sikawek, pierożków czy pusiek, m.in. „To jest penis”, „To jest wulwa”, „Budowa twojego ciała”, „Wielka księga siusiaków”, „Wielka księga cipek”. Są publikacje dla młodzieży „Twoje ciałopozytywne dojrzewanie”, „Sexed.pl”. I istnieje szereg książek dla dorosłych, takich jak „Slow sex”, „Inteligencja erotyczna”, „Sztuka obsługi penisa”, „Warsztaty intymności” i „Warsztaty intymności dla par”. Oprócz tego są seriale podejmujące również tematy edukacji seksualnej np. „Sex Education” czy polski serial „Sexify”. Nawet teatr wychodzi nam naprzeciw w temacie edukacji seksualnej. W Teatrze Współczesnym w Szczecinie można zobaczyć spektakle takie jak „Edukacja seksualna”, który „odwstydza” temat seksu czy „Sen nocy letniej”, dotykający między innymi tematu życia seksualnego osób z niepełnosprawnościami. Jak widać wystarczy sięgnąć po którąś z propozycji ukazujących się na rynku, w dogodnej dla nas formie, dokształcać się, zaciekawiać tematem seksu i zachęcać się nawzajem do rozmów o seksie.
Na dobry początek można włączyć stary przebój Salt-N-Pepa „Let’s talk about sex”.
Dziękuję za rozmowę.




